Ziemio, nie kryj mojej krwi, iżby mój krzyk nie ustawał (Księga Hioba, 16:18)

Bogdan Białek

Bogdan Białek

 

W artykule „Nasza bardzo wielka wina”, który opublikowałem w lokalnym wydaniu „Gazety Wyborczej” („Gazeta Lokalna”, 27-28 maja 1995) pisałem: „Powiedzmy sobie szczerze – dla kielczan pogrom jest tematem bardzo, bardzo trudnym. Nie rozmawiano o tym nie tylko dlatego, że takie życzenie wyrażała
komunistyczna władza, czym można by tłumaczyć wieloletnią ciszę na ten temat w szkołach i mediach. Nie rozmawiano o tym także w kościołach i na lekcjach religii. Nie rozmawiano o tym w domach, rodzinach, wśród znajomych i przyjaciół. A gdy zaczęto o tym rozmawiać, to w tym celu, że to sami Żydzi zgotowali sobie ten los, albo że to Sowieci dokonali masakry 42 ludzi w centrum miasta, mordując prawie przez cały dzień. Tak jakby Kielce na ten czas opustoszały i wszyscy sprawiedliwi kielczanie wyjechali tego dnia w Góry Świętokrzyskie na wywczasy. (…) Trudne chociażby dlatego, że gdy Ojciec Święty podczas swojej w Kielcach wizyty wspomniał o pogromie, zaraz podniosły się liczne głosy oburzonych – po co NAM to teraz wypominać, przecież my, współcześni, nie mamy z tym nic wspólnego. Wielu z nas myśli, że pogrom Żydów to straszne świństwo, które ktoś nam zrobił.

Chociażby dlatego, że postkomunistyczny Zarząd Miasta Kielce, planując swoje działania w związku z rocznicą [50. pogromu kieleckiego – przyp. red.] w przyszłym roku, pisze w programie obchodów rocznicy, że spodziewa się «przyjazdu znacznej liczby Żydów do Kielc» i dlatego proponuje instalację dwóch tablic upamiętniających mord 26 tys. Żydów dokonany przez Niemców i Ukraińców oraz tablicę na cmentarzu żydowskim upamiętniającą obywateli Kielecczyzny uhonorowanych medalem «Sprawiedliwy wśród Narodów Świata». Ani słowa o pogromie”.

Obchody 50. rocznicy pogromu ostatecznie odbyły się i były bardzo uroczyste – przybyło wielu gości z kraju i zagranicy, przemawiał premier ówczesnego rządu polskiego Włodzimierz Cimoszewicz, który wyraził żal i skruchę, przemawiał noblista Ellie Wiesel. Ale jeszcze wiele lat po tym wydarzeniu, w styczniu 2008 roku, podczas kieleckiego spotkania z Janem Grossem, autorem
książki Strach, opisującej antysemityzm w Polsce po II wojnie światowej, jedna z uczestniczek dyskusji powiedziała: „Jak to jest, że urodziwszy się w Kielcach grubo po wojnie, o pogromie usłyszałam pierwszy raz jako osoba dorosła?”. Sam Jan Gross w wywiadach po kieleckiej premierze swojej książki mówił:

Kielce były przejmujące również dlatego, że organizatorzy i my, którzy siedzieliśmy za stołem, spodziewaliśmy się najgorszego: pouczono nas wcześniej, jak się zachować, gdyby podrzucono bombę. Bogusiowi Białkowi, który od lat zajmuje się sprawami polsko-żydowskimi w Kielcach, przydarzały się już takie historie. Spotkanie było jednak fantastyczne. Ludzie bardzo przejęci – mówili o książce, dając wyraz temu, że dotyczy spraw w dużej mierze już przetrawionych. Owszem, pojawiały się głosy szalone, ale czuło się, że nie miały poparcia Sali. Reszta była normalną, otwartą rozmową”.

Kilkaset osób, które przyszły na spotkanie z Grossem, aby słuchać i mówić o bolesnej przeszłości i trudnej teraźniejszości, zawiodło wielu przedstawicieli mediów, przybyłych do Kielc z nastawieniem na awanturę, „zadymę”. Było spokojnie.

Zanim w 1996 roku władze państwowe i samorządowe zorganizowały uroczyste obchody 50. rocznicy pogromu, zaproponowałem – a grupa kielczan przyjęła i wystosowała do społeczności żydowskiej – list następującej treści: „(…) my, kielczanie, chrześcijanie zebrani w Obywatelskim Stowarzyszeniu «Pamięć –Dialog – Pojednanie», wyrażamy swój ból i wstyd za minione wydarzenia.
Bez względu na to, jaki był rzeczywisty mechanizm zbrodni i współudział w nim polskich i sowieckich instytucji rządowych, nie jesteśmy w stanie pojąć, dlaczego nasi starsi bracia, ojcowie, sąsiedzi, tak ciężko doświadczeni okupacją hitlerowską i później bolszewicką, splamili swoje ręce i sumienia krwią współbraci w nieszczęściu – Żydów. Nie jesteśmy w stanie przyjąć do wiadomości tłumaczenia tego zdarzenia wirami historii i zakrętami polityki. Stwierdzamy, że w naszym społeczeństwie były i – niestety – nadal pokutują przesądy etniczne i religijne, niechęć wobec «nie-swoich», a nawet wrogość, która w 1946 roku przybrała postać zbrodni.

Zdajemy sobie sprawę, że żadne SŁOWA NIE MOGĄ ZATRZEĆ CIERPIENIA I UPOKORZENIA OFIAR. Prosimy jednak, z potrzeby własnych sumień, rodziny pomordowanych, ich bliskich i całą społeczność żydowską o przebaczenie. Prosimy w imieniu własnym i w imieniu tych, którzy do tego aktu skruchy się przyłączają”. List opublikowała największa gazeta polska – „Gazeta Wyborcza”.

Przywracanie pamięci o pogromie, oswajanie się z nią było procesem długotrwałym i skomplikowanym, do dzisiaj niezakończonym. Pierwszym publicznym aktem pamięci była msza św. dedykowana pamięci ofiar pogromu – odprawiona w katedrze kieleckiej przez ówczesnego proboszcza parafii katedralnej, a późniejszego biskupa, księdza Mieczysława Jaworskiego w 1981 roku z inicjatywy świętokrzyskiej „Solidarności”. Niestety, był to akt jednorazowy, nigdy więcej nie powtórzony. W latach następnych pojedyncze osoby próbowały rokrocznie w dniu 4 lipca uczcić ofiary pogromu – bądź to przed domem przy ulicy Planty, bądź też na cmentarzu żydowskim – tajna policja bezpieczeństwa takie próby usiłowała udaremnić. Większa manifestacja, skupiająca kilkadziesiąt osób, odbyła
się w 1986 roku – i rozpędzona została przez Służbę Bezpieczeństwa. Przełom nastąpił w roku następnym, gdy z okazji rededykacji, po wcześniejszym odnowieniu zdewastowanego cmentarza żydowskiego na Pakoszu, do Kielc przybyła znacznagrupa Żydów, dawnych mieszkańców naszego miasta. Władze komunistyczne nie zgadzały się na ich przyjazd w roku 1986 – w okrągłą, 40. rocznicę. Pochodzący z Kielc rabin Dawid Blumenfeld w swoim wystąpieniu na cmentarzu wezwał do pojednania. Wielu kieleckich naukowców, wśród nich: Krzysztof Urbański, Zenon Guldon, Regina Renz, Stanisław Markowski czy Marta i Stanisław Meduccy, rozpoczęło systematyczne studia nad dziejami żydowskimi w Kielcach i regionie. Niestety, poza obszerną pracą Stanisława Meduckiego i Zenona Wrony, omijano raczej trudne tematy polsko-żydowskie, w tym: pogromu z 1918 roku, czasów okupacji – szmalcownictwa i pogromu z 1946 roku. Praca Stanisława Meduckiego i Zenona Wrony (Antyżydowskie wydarzenia kieleckie 4 lipca 1946) była wspaniałym wyjątkiem. Oryginalny punkt widzenia na sprawę pogromu dał ks. prof. Jan Śledzianowski (Pytania nad pogromem kieleckim). Wtórowały tym publikacjom naukowym prace publicystyczne Jerzego Daniela (Żyd w zielonym kapeluszu) i Tadeusza Wiącka (Zabić Żyda), którzy także podjęli trud obrachunku z bolesną historią. W prasie zaczęły pojawiać się teksty, reportaże i wywiady, nieco sentymentalne, ale przypominające żydowską historię miasta, obecność w nim Żydów, ich współistnienie z Polakami.

W 1990 roku, w ścianę domu przy ulicy Planty, miejsca zbrodni, wmurowano dwie tablice pamiątkowe – pierwszą ufundowano z inicjatywy Lecha Wałęsy, ówczesnego przewodniczącego „Solidarności”. Od tego też roku władze miasta i województwa każdego 4 lipca składają kwiaty, zapalają znicze. Od
2000 roku z inicjatywy dwóch osób – Bogdana Białka i metodystycznego pastora Janusza Daszuty – odbywają się marsze pamięci z ulicy Planty na cmentarz żydowski, do zbiorowego grobu zamordowanych w 1946 roku Żydów.

W marszu w 2008 roku wzięło udział blisko 100 osób. Marsze są widomym znakiem pamięci, jej oswajaniem przez mieszkańców miasta. I chociaż nie ma większego znaczenia liczba uczestników, cieszy rosnąca z każdym rokiem grupa osób pielgrzymujących razem do grobu ofiar.

W 2005 roku powstało Stowarzyszenie im. Jana Karskiego, jako kontynuacja Obywatelskiego Stowarzyszenia „Pamięć – Dialog – Pojednanie”. Zawiązanie Stowarzyszenia poprzedziło nadanie jednej z kieleckich szkół imienia Jana Karskiego. Na tę uroczystość do Kielc przybył Gość Specjalny – dr Marek Edelman, legendarny dowódca powstania w getcie warszawskim. Mówił do kieleckiej młodzieży:

Byłem w Kielcach dzień po pogromie. Widziałem martwych ludzi, krew na chodnikach. Od tego czasu nie przyjeżdżałem tutaj. Minęło 50 lat i znów tu jestem. Czas wyplenił zło z tego miasta. Kielce to już inne, lepsze miasto”.

W tym też roku kilka prywatnych osób ufundowało pomnik Jana Karskiego stojący w centrum miasta – fundatorami byli m.in.: Marek Jach, Sławomir Burnsztejn, Bogdan Białek, Leszek Walczyk. W następnym roku możliwe już było zorganizowanie w Kielcach IX Ogólnopolskiego Dnia Judaizmu,
obchodzonego jeszcze jedynie w dwóch kościołach lokalnych: we Włoszech i w Austrii. Inicjatorem i organizatorem było Stowarzyszenie im. Jana Karskiego. Przybyli do Kielc członkowie Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów spotykali się z młodzieżą kieleckich szkół, odbywały się wspólne spotkania modlitewne, sesje naukowe, koncerty. Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich mówił do kielczan i przedstawicieli mediów:

Możemy poznać siebie i być otwarci. Bo historia to nie tylko to, co dobre, ale też to, co okropne. My mówimy, jak było. Nie zapominamy, ale mówimy: nie wszystko było złe. To szansa. I to jest ważne, że mówimy to w Kielcach. Bo przecież historia Kielc, to nie jest tylko ta okropna godzina sprzed sześćdziesięciu lat”.

Z inicjatywy Stowarzyszenia im. Jana Karskiego w bruk przy kamienicy na ulicy Planty wmurowano tablicę z modlitwą ekspiacyjną, którą ułożył Jan Paweł II i włożył ją w szczelinę Zachodniego Muru w Jerozolimie. W uroczystości odsłonięcia tablicy uczestniczył biskup kielecki prof. Kazimierz Ryczan. Odsłaniający tablicę prof. Władysław Bartoszewski, honorowy obywatel Izraela, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, powiedział:

Trzeba jasno powiedzieć: ci, co żyją dziś w Kielcach, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to, co się tu stało w lipcu 1946 roku. To jest zupełnie inne miasto niż 60 lat temu. Kielce, które stały się smutnym symbolem, dają dziś przykład innym. To miasto jako pierwsze w Polsce, od kiedy tylko wolno było mówić prawdę, znalazło formułę wyjścia z kłamstwa i krętactwa. To tutaj podczas obchodów w 1996 roku na cały świat powiedziano prawdę o pogromie. Słowa modlitwy Jana Pawła II wyryte na tablicy przy domu na Plantach to znak, że ziarno myśli Papieża tu – w Kielcach – padło na żyzną glebę. Mieszkańcy Kielc mogą chodzić z podniesionym czołem, bo pokazują, jak sobie poradzić z trudnymi problemami historii”.

Tego samego roku odbyły się uroczystości 60. rocznicy pogromu. Odsłonięto, co prawda wzbudzający kontrowersje, pomnik „White Wash II” autorstwa amerykańskiego artysty Jacka Sala. W uroczystościach, oprócz wielu dostojnych gości z kraju i zagranicy, wzięło udział wielu kielczan. W amfiteatrze odbył się fantastyczny koncert największych kantorów żydowskich. Te obchody, przy ogromnym zaangażowaniu prezydenta Kielc Pana Wojciecha Lubawskiego, także zorganizowało Stowarzyszenie im. Jana Karskiego.

W 2007 roku, w 65. rocznicę likwidacji getta kieleckiego i mordu na ponad 20.000 osadzonych w kieleckim getcie, Stowarzyszenie ufundowało „Menorę” – pomnik autorstwa Marka Cecuły, światowej sławy ceramika, kielczanina, ocaleńca z Zagłady i pogromu. Uroczystości rocznicowe przypomniały kielczanom, że w ich mieście było getto i że na tej ziemi dokonywała się Zagłada narodu żydowskiego.

Kielce stały się miastem wolnym i otwartym – wolnym od nienawiści i otwartym na innych. Od dawna nie notowano w naszym mieście szowinistycznych wybryków, na murach nie ma antysemickich napisów. Wiele osób i instytucji na co dzień podejmuje różne działania służące pojednaniu i dialogowi
– spotkania, dyskusje, spektakle, książki. Bez nadzwyczajnego zainteresowania mediów, szumnych nagród i wyróżnień. I chociaż nie wszyscy myślimy tak samo, i dla wielu temat przeszłości jest trudny, to więcej nas łączy niż dzieli. Zawsze zaś łączy ta sama miłość do tego miejsca.

W 2006 roku minister w Kancelarii Prezydenta RP pani Ewa Juńczyk-Ziomecka w liście do prezydenta miasta Wojciecha Lubawskiego i prezesa Stowarzyszenia im. Jana Karskiego Bogdana Białka napisała:
Doceniam zaangażowanie, pracę oraz szacunek okazany zarówno ofiarom, jak i dzisiejszym mieszkańcom Kielc. (…) działania podejmowane przez miasto oraz Stowarzyszenie mogą być przykładem dla innych, którzy pragną stawić czoło przeszłości w duchu pojednania oraz dążyć do poznania prawdy historycznej. (…) widoczne są już pozytywne tego efekty. Obchody spotkały się z wdzięcznym przyjęciem różnych środowisk w Polsce, Izraelu i Stanach Zjednoczonych. Odebrałam już kilka takich sygnałów”.
Nie zapomnieliśmy. I pamiętamy.

[timeline-express]